Karabin przeciwpancerny wz.1935

(KbUR)
("UR")
("Urugwaj")

 



Znalazłeś błąd? 

 

Wstęp    

    Słynny polski karabin przeciwpancerny wpisywał się w gałąź uzbrojenia dość rozpowszechnioną w Europie przed II wojną światową. Niemcy dysponowali kb ppanc PzB-39. Anglia dysponowała od połowy lat trzydziestych kb ppanc Boys M.37 kalibru 13,97 mm. W Szwajcarii armia posiadała 20 mm karabin. Podobne konstrukcje były w Japonii, Finlandii, Czechosłowacji i ZSRR.

Idea

    Pierwsze, choć jeszcze nieśmiałe prace nad bronią zdolną do zwalczania pojazdów pancernych w Polsce prowadzono już w latach dwudziestych, jednak koncentrowały się one wtedy na konstrukcjach artyleryjskich nie wchodząc raczej w zakres małokalibrowej broni przeciwpancernej. Karabin przeciwpancerny był tanim środkiem obrony, co przesądzało o pracach nad takimi konstrukcjami w kilku krajach.


Żołnierz niemiecki w czasie I wojny światowej z Tankgewehr M1918.


Żołnierze brytyjscy oglądający zdobycznego
Tankgewehr wz.1918.

      Warto zaznaczyć, że sam pomysł karabinu przeciwpancernego[1] wywodzi się jeszcze z I wojny światowej, kiedy to w Niemczech skonstruowano karabin Tankgewehr M1918. Była to powiększona wersja Mausera wz.98, którą obsługiwało 2 żołnierzy. Choć przebijał pancerz o grubości 20mm z odległości 100 m, to niska szybkostrzelność silny odrzut po wystrzale łamał obojczyki strzelcom (to samo robiła rusznica brytyjska "Boys" w II wojnie) powodowały, że rozwijanie tej konstrukcji szybko zarzucono. Jednak w Niemczech nie zakończyło to prac nad bronią tego typu, które swoje piętno odcisnęły na badaniach polskich. W 1928 roku inż Gerlich skonstruował nabój o ultraszybkości - Hagler 280 HV Magnum o prędkości wylotowej ponad 1000 m/s. Wyniki tych prac ukazały się drukiem w 1931 roku w czasopiśmie "Heerestechnik" (nr 4). 


Porównanie najważniejszych konstrukcji przeciwpancernych karabinów.

       Prace inż.Gerlicha dotarły z Niemiec do Polski, gdzie zaczytywał się w nich płk dr Tadeusz Felsztyn z IBTU. On to doprowadził w październiku 1931 roku po przeprowadzenia prób z amunicją Hagler. Wyniku nie udało się mi odnaleźć, jednak można przypuszczać, ze był to jeden z etapów szeroko zakrojonych prac badawczych, gdyż już w lutym 1932 roku przeprowadzono kolejne próby, tym razem z doświadczalnym karabinem ppanc. kpt.Kapkowskiego - wszystko objęte było klauzulą najwyższej tajności.    

Inż. Maroszek pezentuje karabin wz.35
Inż. Maroszek pezentuje karabin wz.35

Inż Maroszek prezentuje sposób odciagania zamka.
Inż Maroszek prezentuje sposób odciagania zamka.


Prace nad pociskiem     

     Próby z amunicją Hagler dostarczyły danych do prowadzonych  badań nad amunicją karabinową o zwiększonej prędkości wylotowej. Prace te prowadziło Biuro Studiów Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku Kamiennej. Celem prac było opracowanie naboju z pociskiem kal. 7,92 mm, o  początkowej prędkości powyżej osiąganej przez amunicję Hagler. Początkowo stosowano pocisk typu "SC"- pocisk karabinowy o zwiększonym ładunku prochu. Próby przeprowadzano z różnymi rodzajami prochów nitrocelulozowych. Badania prowadzono na stanowisku doświadczalnym, wykorzystując standardowe lufy mauserowskie. Po zastosowaniu prochu progresywnego i nowego pocisku typu "DS" (wydłużona część cylindryczna, zlikwidowany stożek tylny i zmniejszono ostrołuk), na stanowisku doświadczalnym osiągnięto prędkość początkową rzędu 1300 m/sek. Pocisk miał rdzeń ołowiany w płaszczu stalowym melchiorowanym i ważył 14,579 g.
      Taki stan prac zastał inż Józef Maroszek, absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej. Na przełomie 1931/32 odbywał on staż w Fabryce Karabinów, konstruując wtedy karabinek KP-32 (opisany oddzielnie) w ramach pracy dyplomowej. Wynika z tego, ze do prac nad Kp ppanc. przystąpił zaraz po ukończeniu studiów, obronie pracy i równoczesnym odbyciu stażu. Zespół w którym się znalazł napotkał wkrótce pierwsze poważne problemy - zakleszczanie łusek w komorze nabojowej spowodowane nadmiernym nadciśnieniem i przebijanie spłonek. Dodatkowo pocisk mocno zużywał lufę przy strzale umożliwiając jedynie 30 strzałów przy jednej lufie. 
     Doprowadziło to do budowy nowego typu naboju po prawie 2 latach. Pocisk pozostawiono bez zmian, ale łuskę i ładunek opracowano od zera. Nowa łuska miała długość 107,67 mm, wykonano ją ze stopu miedzi 67% i cynku 23%. Elaborowano ją 11,15 g prochu bezdymnego. Łączna masa naboju wynosiła 64,25 g, a długość całkowita równała się 131,2 mm. 
Sposób noszenia KbUr w czasie jazdy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.Poduszka na plecach w celu ochrony kawalerzysty przed obijaniem karabinu o plecy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.
Zdjęcie 1: Sposób noszenia KbUr. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.
Zdjęcie 2: Poduszka na plecach używana w celu ochrony kawalerzysty przed obijaniem karabinu o plecy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.

 


Prace nad karabinem 

    Po skonstruowaniu pocisku przyszła pora na broń, w której się go umieści. 1 sierpnia 1935 roku Komitetu do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu (w skrócie KSUS) podjął decyzję o rozpoczęciu prac nad karabinem przeciwpancernym. Dokument ten można ocenić jako zwykłą grę kontrwywiadowczą Oddziału II, która mogła wprowadzać w błąd na temat zaawansowania prac obcy wywiad, gdyż prototyp znalazł się na poligonie już w październiku 1935, czyli miesiąc po udokumentowanym podjęciu prac (!). W zespole pracującym nad karabinem byli:
- P.Wilniewczyc
- E. Szetke
- T. Felsztyn
- J. Maroszek
      Można ocenić, że budowa Kb ppanc odbywała się od 1933 do 1935 roku.  Prototyp wykonała Zbrojownia numer 2 w Warszawie. 
     Prototyp przeszedł próby wytrzymałości, na których okazało się, że lufa wytrzymuje, nie 30, a już 300 strzałów. Następnie skierowany został na poligon w Brześciu n/Bugiem, a potem do Pionek. Były one dla niego korzystne. W czasie I próby poligonowej przebił płytę pancerną 15 mm z odległości 300 m przy 90o. W czasie II próby (już w Państwowej Wytwórni Prochów w Pionkach) przebił taką samą płytę ale już pod kątem 30o (to już był nielada wyczyn, gdyż strzały pod kątek zwykle okazywały się tym, co wykluczało broń tego typu z użycia). Otwory miały średnicę około 14 do 20 mm, czyli ponad trzykrotnie większej niż jego kaliber. 
     Wiadomo, iż w pracach brał inż. Maroszek i jego uznaje się za głównego konstruktora tej broni. W rozwiązaniach mechanicznych zastosował on rozwiązania ze swojego "dyplomowego" KP-32. W tym samym czasie testowano jeszcze inny kb ppanc konstrukcji A. Karczewskiego, zaopatrzony w oporopowrotnik sprężynowy, opracowywany w PFK w Warszawie[2]. Wspomniana broń nie mogła jednak konkurować z karabinem Maroszka. Pierwszy ważył 16 kg, a omawiany tu wz.35 9,1 kg mając lepsze wyniki.



Produkcja broni

    25 listopada 1935 roku KSUS zatwierdził do uzbrojenia karabin przeciwpancerny wz.1935. Droga do wprowadzenia do służby była jeszcze daleka. W grudniu 1935 roku MSWojsk. zamówiło serię próbną 5 karabinów z jednostką ognia 1000 naboi na karabin. Ponownie konstrukcję zlecono Zbrojowni nr 2. Karabiny przeszły dalsze próby w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie. Zakładano, że pierwsze 1.000 sztuk trafi do wojska do maja 1937 roku. Nie stało się tak jednak, z powodów autorowi nieznanych, jednak zapewne chodziło tu o względy techniczne bądź finansowe. 
     Pierwszą partię seryjną zamówiono w PFK w Warszawie. Produkcja broni była rozczłonkowana, a finalny produkt składano w ściśle zakonspirowanym miejscu na Warszawskiej Cydateli. Pierwsza seria opiewała na 7.610 sztuk broni, a pierwsze 2.000 dostarczono dopiero w październiku 1938 roku. Do sierpnia 1939 roku dostarczono ponad 3.500 sztuk - tak wskazują zachowane dokumenty. W przypadku tej konstrukcji dokumentacja archiwalna bywa bardzo dwuznaczna. Analiza numerów fabrycznych wskazuje, iż mogło być ich ponad 6.500 sztuk, a luf ponad 15.000 sztuk. To dosyć duże rozbieżności między stanem faktycznym, a dokumentami. Jednak liczba 3.500 sztuk wydaje się bardziej bliską rzeczywistości, jeśli spojrzeć na ilości w piechocie i kawalerii (patrz niżej). 
     Koszt produkcji jednej sztuki wynosił około 900 zł. Dla porównania kbk wz.29 kosztował 164 zł. Natomiast nabój p-panc DS. wz.35 – 0,96 zł.

Nazwa karabinu

    Jak już wyżej wspomniano karabin przyjęto pod oficjalną nazwą karabin przeciwpancerny wz.1935. Była to nazwa, której używano rzadko. Dla utrzymania w tajemnicy konstrukcji oznaczano ją jako "Kb UR", a także jako wz.35 "Ur". Sugerować to mogło broń przeznaczoną na eksport do Urugwaju. Z innych nazw warto wymienić "Kb Eksport" (dokumenty techniczne), czy "Karabin Maroszka". Ta ostatnia nazwa w zaznajomionych kręgach używana była odnośnie prototypów. Oznaczenia fabryczne brzmią "kb UR wz.35".  

Sposób noszenia KbUr w czasie jazdy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.
Sposób przewozu KbUr w czasie jazdy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.


Broń w jednostkach

    Potrzeby wojska można ocenić  na 4.500 do 5.000 sztuk. Do jednostek karabin trafiał w skrzyniach drewnianych (1780 x 270 x 183 mm) o kolorze szarym lub khaki. Jedna z nich pozostaje do dziś w Muzeum w Biłgoraju. Co ciekawe na skrzyniach widniały napisy o różnej treści zakazujące otwierania skrzyń. Skrzynia w Biłgoraju ma napis  "Nie wolno otwierać/ARnr1/Nr1/sprzęt mierniczy". We wspomnieniach pojawia się jeszcze napis o sprzęcie stomatologicznym, medycznym, itp. Skrzynia zawierała karabin ppanc wz.35, 3 zapasowe lufy, klucz do luf, 3 magazynki zapasowe z amunicją oraz instrukcję o nazwie "Dodatek do instrukcji o broni piechoty. Część I. Karabin wzór 35.", przygotowaną przez Departament Piechoty (wydana w Warszawie 1938 roku). Opatrzona była klauzulą "MOB", czyli utajniona. 
      Skrzynie trzymano początkowo w centralnych składnicach, a do poszczególnych pułków dostarczano je sukcesywnie między kwietniem a lipcem 1939 r., ostatnie pułki piechoty otrzymały je już w sierpniu 1939 r. Z nimi oddziały otrzymały koperty z pieczątką "Sztab Główny L 1000/mob/39". Rozkaz w nich zawarty nakazywał otwarcie skrzyń tylko na rozkaz MSWojsk. W oddziałach nadal składowano je jako ściśle tajny zapas mobilizacyjny. W sierpniu 1939 roku w 30 Dywizjach Piechoty znajdowało się 2.760 sztuk kb UR wz.35, a 774 sztuki w kawalerii. Po 9 sztuk etatowo przysługiwało na bataliony KOP, ale te prawdopodobnie nigdy nie osiągnęły pełnych stanów etatowych.

Sposób noszenia KbUr w czasie jazdy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.
Sposób noszenia KbUr w czasie jazdy. Do prób używano karabinu kapiszonowego XIX wiecznego.


       15 lipca 1939 roku Minister Spraw Wojskowych - gen Kasprzycki, w swoim zarządzeniu nakazał zapoznanie określonych w nim osób z bronią. W zarządzeniu karabiny określono jako "sprzęt specjalny" i zezwolono na otwarcie jednej skrzyni oznaczonej "AR I i 21 k EKSPORT". Wkrótce rozpoczęto krótkie szkolenia poprzedzone przysięgą. Oto wyciąg z tego zarządzenia:

"Pułki piechoty (baony wydzielone), baony strzelców i baony strzelców morskich i pulki kawalerii otrzymały w bieżącym roku skrzynie zaplombowane, które zawierają sprzęt specjalny.
    Zarządzam zapoznanie się z tym sprzętem dowódców i strzelców wyborowych, przeznaczonych do użycia tego sprzętu na wypadek mob.
    Zapoznanie się ma osiągnąć następujące rezultaty
1) zapoznanie się ogólne ze sprzętem
2) zapoznanie się z instrukcja użycia tego sprzętu, znajdująca się w skrzyni z sygnatura AR I,
3) oswajanie się strzelców z wielkością sprzętu i wielką pojemnością amunicji,
4) praktyczne poznanie celności i funkcjonowania"

I dalej:

"W obecności: 3 strzelców wyborowych z każdej kompanii strzeleckiej i szwadronu kawalerii, 1 rusznikarza (zbrojmistrza bez pomocników), dowódców kompanii i szwadronów, dowódców baonów, dowódców pułków piechoty i kawalerii i I zastępców dowódców pułków. Na strzelaniu mogą być obecni dowódcy dywizji piechoty i brygad kawalerii oraz dowódcy OK według ich uznania."

        Zarządzenie wymieniało także okoliczności w jakich broń miano wydać oddziałom. Prawdopodobnie całkowite jej ujawnienie miało nastąpić na hasło wydane przez Szefa Sztabu Generalnego, rozkaz Ministra lub w chwili wybuchu działań wojennych. Potwierdzałoby to zarządzenie Inspektora Armii "Łódź" z dnia 27 sierpnia 1939 r., które nakazywało wydanie skrzyń do batalionów, ich otwarcie miało nastąpić po pierwszym strzale, bądź na rozkaz wyższych przełożonych.


Etaty

    "Kb Ur" miał być bronią poziomu plutonu i szwadronu. Przydzielano 1 sztukę na pluton strzelecki w piechocie i 1 na szwadron w kawalerii. 
     Jak wspomniano wcześniej 1 sztuka karabinu przypadała na pluton strzelecki. Etatowo, strzelca wyborowego z kb UR wz.35 przydzielano plutonowi piechoty przy przejściu z organizacji "pokojowej" na wojenną". Podlegał on bezpośrednio dowódcy plutonu, czyli należał do pocztu dowódcy i nie należał do "macierzystej drużyny". Wyposażony był zasadniczo jak celowniczy km - dwie ładownicę rkm wz.28 (w lewej 3-4 magazynki, w prawej 2-3) i pistolet VISa. Dodatkowo był sznur, olejarka, wyciąg i pakuły. 
      W kawalerii było inaczej. Karabin przydzielano lewo-skrzydłowemu strzelcowi, drugiej trojki, drugiej sekcji - czyli do składu plutonu nie dodawano żołnierza do obsługi. Strzelec działał w ramach sekcji i podlegał dowódcy sekcji, a nie plutonu. Tak samo jak w piechocie, strzelec posiadał ładownice od rkm wz.28 (w lewej 3-4 magazynki, w prawej 2-3) i pistolet VIS. Dodatkowo był sznur, olejarka, wyciąg i pakuły.



Instrukcja przewożenia

    Opracowano specjalną instrukcję numer 30/8/39 o przewożeniu broni - dosyć problematycznej w tym zakresie. Próby zakończono w sierpniu 1939 roku, a sama instrukcja nie weszła w życie. 

Pokrowce na KbUR
Pokrowce na KbUR

      Według instrukcji (która nie weszła w życie), karabin miał być wożony w kawalerii konno przez plecy na prawym ramieniu, lufą do dołu. Całość odwrotnie do kbk, gdyż inaczej strzec nie mógłby wsiąść na konia z lewej strony, jak nakazywał regulamin. Dla długich przemarszów broń miała być troczona do juka amunicyjnego (mocowana na nakrętki motylkowe dla przymocowywania kb). W kawalerii zamiast pokrowców używane były kapturki na lufę i owijacz na zamek. Kawalerzysta miał mieć na plecach "plastron" dla ich ochrony. Pas karabinu był szerszy, choć w piechocie prawdopodobnie pozostał krótszy.  

Próba troczenia KbUr na juku amunicyjnym.
Próba troczenia KbUr na juku amunicyjnym.

       Dalszy zapas amunicji miał jechać w wozie amunicyjnym szwadronu, a w piechocie odpowiednio w biedce plutonu. Prowadzono pracę nad specjalnymi ładownicami, gdyż te z rkm wz.28, choć nadawały się najlepiej z instniejących, jednak magazynek do "Ur'a" był większy od tego dla rkm wz.28. Trwały tez prace nad noszakami od rkm, ale pasy okazały się wygodniejsze. 

Próba troczenia KbUr na juku amunicyjnym.
Próba troczenia KbUr na juku amunicyjnym.


Epizod wrześniowy

    Ze względu na tajność i braki instrukcji i regulaminów dotyczących kb wz.35 broń nie była znana polskim żołnierzom. We wspomnieniach można znaleźć różne opisy bojowe. Przede wszystkim rzuca się w oczy, iż nie we wszystkich oddziałach przestrzegano rozkazu nie otwierania skrzyń. Kilkakrotnie na rozkaz dowódców pułków otwierano skrzynie na kilka dni przed 1 września 1939 roku. Już po ogłoszeniu mobilizacji zdarzały się takie przypadki. Według plotek w paru jednostkach skrzynie otwarto na parę miesięcy przez wojną. Większość jednak otwarto zgodnie z rozkazem i przestrzeliwano. W niektórych jednostkach udało się przeprowadzić szkolenia dla wybranych grup żołnierzy.  
      Broń była szeroko używana przez oddziały polskie, jak wskazują na to pobojowiska wrześniowe. Pomimo, iż w strzelaniu przeszkolono nieliczne zespoły ludzi, to strzelało się z niej jak ze zwykłego karabinu. Wypłynięcie szerszych informacji o tej konstrukcji mogło doprowadzić do podjęcia środków zaradczych przez wroga. Wystarczyło przyspawać płyty pancerne do kadłuba czołgów, aby broń miała minimalną skuteczność.
      Pewne komplikacje w użyciu broni powodowała tajemnica, jaka ją otoczono, nierównomierny stopień wyszkolenia strzelców oraz różne terminy wydania karabinów oddziałom. Spowodowało to wśród głównej masy żołnierzy brak ugruntowania wiary w ich skuteczność. Stan ten jednak w miarę upływu czasu ulegał poprawie. Rzeczywistość pola walki zmuszała do ich stosowania, a to z kolei powodowało zmianę stosunku żołnierzy do nowej broni. Niebagatelna role odgrywała tutaj tez postawa oficerów.
     Spotyka się wspomnienia o ograniczonym zaufaniu żołnierzy do nowo poznanej broni, jednak zwykle gdy już okazywało się co karabin potrafi traktowano je z szacunkiem. Dla przykładu warto wspomnieć, iż Warszawska Brygada Pancerno Motorowa zbierała karabiny wz.35 pozostawione po innych oddziałach i po kilkunastu dniach walki na każdy 1 etatowy jaki powinni mieć przypadały 4 karabiny "zdobyczne". Mieli ich około 12 na każde 3 etatowe!
      Broni używano na bliskie odległości. Do 100 m od czołgu, czy wozu pancernego pocisk uderzał w pancerz wybijając walcowaty odłamek, który odbijał się od ścian wewnątrz pojazdu raniąc załogę. Przy odległości ponad 100 m pocisk...zmieniał kierunek jazdy lekkich Pzkpfw I i samochodów pancernych o kilka stopni. Przypominam, iż karabin w warunkach polowych, z odległości 100 m, przy kącie do 60o zwalczał pancerz do 40 mm (niektóre źródła podają, że do 20mm), a do 250 m odległości 15 mm pancerz. Strzelcy zwykle strzelali do czołgów z karabinu do ich zatrzymania, gdyż nie widzieli efektu swojego ostrzału (to było powodem ograniczonego zaufania). Często załoga już dawno nie żyła, a sam czołg miał do kilkunastu przestrzelin. Strzelec kb UR działał wraz z kilkunastu osobową drużyną wsparcia, często osłaniany przez rkm wz.28. 
     Dla porównania warto przytoczyć grubości pancerzy czołgów niemieckich z 1939 roku:
  • PzKpfw I (Sd Kfz 101) - pancerz 6-13 mm
  • PzKpfw II (Sd Kfz 121) - pancerz 5-35 mm
  • PzKpfw III (Sd Kfz 141) - pancerz 16-50 mm
  • PzKpfw IV (Sd Kfz 161) - pancerz 10-80 mm 
   Jak wspomniano wyżej, problemem w czasie wojny był transport broni. Żołnierze radzili sobie na różne sposoby. W kawalerii noszone je jak kbk przez plecy. Np. z relacji 9 pułku ułanów z Podolskiej BK wynika, że Kb Ur wożono jak lancę. W piechocie karabin nosili żołnierze na zmianę, na różne sposoby indywidualnie wymyślane w oddziałach. 
     Oto parę wspomnień wojennych:
  • Lew Sapieha. "Wojna z wysokości siodła"  - relacja z 10.IX.1939.
      "Widzę por. Rylskiego, który z dwoma ułanami niespodziewanie zawraca w kierunku, skąd właśnie przygalopował szwadron [droga która dostała się pod huraganowy ogień art. npla. Mój przyp.] Wołam do niego i otrzymuje odpowiedz, ze jedzie szukać K.B.Ppanc., który w galopie zgubił jeden z ułanów. "...jeszcze by tego brakowało, żeby się model naszej najnowszej broni zawieruszył w ręce Szkopów". Jest najwidoczniej przejety straszliwymi nastepstwami które by to mogło przynieść. Polecam Ruszkowi dołaczyc do niego [szukać zgubionego w tym samym galopie łoża do ckm plutonu ckm dowodzonego przez autora. Mój przyp.] ale w międzyczasie na drodze widać trzech ułanów z których jednego rannego dwaj tamci prowadza, niosąc jednocześnie i loże do K.M. i cenny K.B.Ppanc."

 Motocyklista niemiecki ze zdobycznym KbUr w 1939 roku.
Motocyklista niemiecki ze zdobycznym KbUr w 1939 roku.

W. Engel "Czołgi płonęły nad Bzurą" 
      "- To fantastyczna broń!
        - Ech! Niech pan nie słucha tego "muszkietera"! - wtrącił ze śmiechem jakiś plutonowy - Nikt jeszcze nie widział czołgu, czy pancerki zniszczonych z tej pukawki.
        - Zobaczymy, Franek1 I to niebawem! - odparł ze złością kapral. - Że też oni wszyscy takie niewierne Tomasze. Przecież sam widziałem i Józefiak też - na własne oczy.
        - Gdzie?
        - Na poligonie!
        - Ech! Ale tu nie poligon - dodał plutonowy.
        Batalion 37 pułku piechoty zaległa nieopodal wsi Sokołów w pobliżu rzeczki Rawki. Droga Bolimów - Sokołów była dobrze 
      widoczna. Staniszewski i Józefiak narychtowali swoje rusznice i kontrolowali przedpole.
       - Te Józefiak! - zawołał jakiś starszy strzelec - A dlaczego te wasze muszkiety melinowano w magazynach aż do wojny?
       - Niepewne pukawiki, Józefiak! Uważaj - dorzucił strzelec.
       (...) Szosą w kierunku Bolimowa sunęła kolumna nieprzyjacielska. Najnowocześniejsze wozy pancerne Mercedes-Benz     
      Sd.Hfz. 23. I., a dalej ciężarówki pełne piechoty. (...) Polski ckm ujadał wściekle, młócąc po ciężarówkach, które 
      zastopowały i  poczęła z nich wyskakiwać niemiecka piechota. Nasza kompania poczęła ją zajadle okładać ogniem. Tylko  
      Kb.Ur. milczały, czając się aż nadejdzie ich chwila.
       (...) - Podpuśćmy ich bliżej:- na 100 metrów. O tak mniej więcej do tej wierzby. 
       - Jadą pewnie! Niczego nie podejrzewają
       - To właśnie dobrze. Zaskoczymy ich!
       (...) - O! Dojeżdżają do wierzby - krzyczę.
       - Teraz! - odpowiada kapral
      Działko pierwszego mercedesa już pluło ogniem w kierunku ckm-u. Kpr. Staniszewski strzelił starannie i działko    
     momentalnie zamilkło.
      - Dostał! - wołam. - W wieżyczkę.
      - Józefiak! - kapral przekrzykiwał huk bitewny - Strzelaj do pierwszego mercedesa!
     Niemal jednocześnie nacisnęli obaj języki spustowe swych rusznic przeciwpancernych. Trzasnęły strzały prawie niesłyszalne w zawierusze walki. I oto okrzyk zdziwienia i uznania zarazem przetoczył się po polskich liniach. Czołowy samochód pancerny skręcił nieporadnie i wpadł rozbity do rowu. Staniszewski i Józefiak posłali następnie pociski drugiemu mercedesowi, który - aby objechać wokół blokującego pół szerokości szosy pierwszy wóz - przyhamował. Obaj strzelcy wyborowi rozbili niemal jednocześnie manewrującą niemiecką pancerkę, trafiając ją w burtę i silnik, który zaczął kurzyć niebieskim dymem. Ten Niemiec również skapotował maską do rowu. (...) Klasnął strzał kaprala i 3-cia pancerka hitlerowska przestała nam zagrażać swym dziełkiem, a jej załoga ratowała się ucieczką, obawiając się spalenia. Z motoru bowiem buchnął dym z płomieniami. Ścięła ich seria z Ckm-u i naszych zdobycznych automatów. (...) Na ten widok dalsze wozy pancerne zawróciły w miejscu i poczęły uciekać, (...), Staniszewski i Józefiak posłali w ślad za nimi jeszcze kilka pocisków z Kb.Ur i najprawdopodobniej trochę uszkodzili jeszcze 2 mercedesy,(...). 
    (...) Zmierzyliśmy przestrzeliny w wieżyczce i przodzie motoru samochodu pancernego. Istotnie grubości 14 mm."


 Żołnierz niemiecki z KbUr wz.35. Prawdopodobnie jest to 1944 ze względu na brak oznaczeń formacji na hełmie.
Żołnierz niemiecki z KbUr wz.35.


Włoski spadochroniarz z kbUR w czasie II wojny światowej. 
Zdjęcie słabej jakości, innego nie posiadamy.

Relacjia Mieczysława Andrysika z 4 pułku ułanów zaniemieńskich
     "Z karabinem przeciwpancernym spotkałem się po raz pierwszy w lipcu 1939 roku na poligonie w Rembertowie-Wesołej podczas zgrupowania podchorążych wszystkich specjalności w ramach przeszkolenia miesięcznego piechoty, tj. na pułku manewrowym. W czasie tego przeszkolenia przechodziliśmy również zajęcia z bronią przeciwpancerną, tj. obsługę i strzelania z karabinu przeciwpancernego zwanego po wojnie URUGWAJEM. Przy pierwszym strzelaniu z tej rusznicy (tak ją we wrześniu potocznie nazywano) instruktorzy-podchorążowie ostatniego rocznika Szkoły Podchorążych Piechoty zwracali uwagę na dwie cechy tego karabinu, który zasadniczo nie różnił się konstrukcją z wyjątkiem masy i długości od zwykłego  kb:
       - Mały zasięg (...)
    - Duży odrzut, nie należało zapierać się stopami w pozycji leżącej o ziemię lub inne przedmioty terenowe. "

Włochy 1943 rok. Amerykanie prezentują zdobyty KbUr bez zamka.
Włochy 1943 rok. Amerykanie prezentują zdobyty KbUr. Broń jest bez zamka, stojaka i paru pomniejszych elelementów.

UR po 1939

    We wrześniu 1939 roku Niemcy zdobyli około 880 sztuk tej broni. Używano jej do 1940 roku, m.in. w czasie walk we Francji. Oznaczono ją jako  Panzer Büchse 35 (polnisch) lub w skrócie PzB 35(p). Na przełomie 1940/41 roku 660 sztuk przekazali Włochom. Ci ostatni oznaczyli je jako Fucile Contracarro 35(P) i walczyli nim na wszystkich swoich frontach. Zapewne pojawił się na froncie greckim, ale największa ilość popłynęła do Afryki Północnej i walczyła przeciwko Brytyjczykom. 

1939 rok - broń zdobyta przez Niemców. Na I planie KbUr
1939 rok - broń zdobyta przez Niemców. Na I planie KbUr


Fragment niemieckiego filmu propagandowego Der Feldzug in Polen (1939).
Film pokazuje rozbrajanie oddziałów polskich pod Radomiem. Widać wydaźnie długie lufy KbUR'a, wraz z inną bronią polską.

     Jako ciekawostkę można wymienić, że po zajęciu Iraku przez wojska koalicji w 2003 roku odnalazł się karabin KbUr właśnie w tym kraju w jednej z kolekcji broni, prawdopodobnie pochodzący z armii włoskiej lub z pomocy niemieckiej z 1941 roku, jakiej udzielali w sprzęcie powstaniom antybrytyjskim. Z Włoch pewne ilości trafiły po wojnie w ręce aliantów i ZSRR. 

Żołnierz amerykański w Iraku z kb Ur wz.35. Co ważne - broń jest kompletna i zapewne sprawna!!! Pewnie nieświadomy roli broni, którą trzyma i legendy jaką jest owiana. Brak jakichkolwiek danych, czy bronią zainteresowały się jakiekolwiek polskie władze i pewnie już zaginęła w prywatnych zbiorach lub wypłynie na aukcji internetowej.
Żołnierz amerykański w Iraku z kb Ur wz.35. Co ważne - broń jest kompletna i zapewne sprawna. Pewnie nieświadomy roli broni, którą trzyma i legendy jaką jest owiana. Brak jakichkolwiek danych o jej dalszych losach. 

    Po wrześniu 1939 roku ZSRR zdobyło pewne ilości broni, ale dane liczbowe są nieznane. Dziś karabin znajduje się w muzeach w:
- Warszawie
- Białymstoku
- Bydgoszczy
- Kołobrzegu
- Biłgoraju
- Muzeum Ziemi Sochaczewskiej
     Do tego doliczyć należy od kilkunastu do kilkudziesięciu ocalałych sztuk w prywatnych kolekcjach i w różnym stanie zachowania. Zapewne jeszcze odnajdą się kolejne sztuki tej broni. Na pewno broń spoczywa gdzieś z magazynach muzeów rosyjskich lud we wrześniowych skrytkach. 

    W 2006 r. na internetowej aukcji w USA pojawił się KbUR w stanie magazynowym. Zdaniem autora to możliwe, aby był to karabin z Iraku. Wygląda jakby dopiero go wyciągnięto ze skrzyni  w jednym z pułków w 1939. Jeśli chcesz zobaczyć szczegóły, kliknij poniżej.


>>>Zdjęcia KB PPANC WZ.1935 w USA<<<

Konstrukcja 

     Karabin ppanc wz.35 był bronią palną, powtarzalną, czterostrzałową, z wymiennym magazynkiem pudełkowym, wystającym z łoża (magazynek jednorzędowy). Zamek czterotaktowy, ślizgowo - obrotowy, o ryglach symetrycznych umieszczonych w przedniej części trzonu zamkowego. Lufa karabinu z hamulcem wylotowym, którego konstrukcja pozwalała pochłonąć 65% energii odrzutu. Karabin miał składany dwójnóg ułatwiający składanie się do strzału. Według relacji, odrzut przy strzale był nieznacznie silniejszy niż przy strzale ze zwykłego karabinu Mauser. Długość całkowita broni 1760 mm, masa broni bez amunicji 9,5 kg. Karabin wz. 35 przeznaczony był do zwalczania celów opancerzonych na odległościach do 300 m, z tych względów zastosowano celownik o stałej nastawie na taką właśnie odległość. Konstrukcja była prosta, co wpływało na niezawodność działania mechanizmów i osiągi. 

        LUFA -  wykonana z kutej stali, gwintowana, 6 bruzd prawoskrętnych. Długość całkowita1200 mm. Z komorą zamkową łączona na gwint, u wylotu lufy umocowany hamulec wylotowy łagodzący odrzut. Tylna część hamulca stanowi jednocześnie podstawę trapezowej muszki, która miała możliwość regulacji w płaszczyźnie poziomej (była zakołkowywana). Numeracja fabryczna lufy zwykle nie odpowiada numerowi komory zamkowej. W tylnej części lufy wykonano osadę dwójnogu w postaci dwu listew wiodących i zatrzasku. Żywotność lufy instrukcja określa jako 200 strzałów, potem należy lufę wymienić. Czynność tę miał wykonywać rusznikarz pododdziału.


        KOMORA ZAMKOWA - wykonana ze stali, obróbką skrawaniem. W przedniej części celownik szczerbinkowy stały (szczerbinka prostokątna) o nastawie odpowiadającej 300 m. W tylnej dolnej części komory gniazdo magazynka z dwoma zaczepami (w przedniej i tylnej części). Za nim urządzenie spustowe. Magazynek z blachy stalowej, pudełkowy, w kształcie trapezu, o pojemności 4 nabojów. Zastosowano płaską sprężynę podajnika wzorowaną na sprężynie mauserowskiej. Po napełnieniu magazynka 4 nabojami sprężyna była prawie całkowicie ściśnięta. Mogło to powodować problemy z dosyłaniem amunicji, nie ma jednak na ten temat żadnych informacji, a obie znane instrukcje (polska i włoska) mówią o pojemności magazynka 4 nabojów. Wymiana magazynka wymagała posłużenia się obiema rękami, gdyż jednocześnie należało nacisnąć oba zaczepy magazynka. Zamek tłokowy, ślizgowo-obrotowy, ryglowany symetrycznie dwoma ryglasmi w przedniej części trzonu zamkowego. Zapasowy rygiel, współpracujący z mostkiem komory zamkowej, znajduje się w tylnej części trzonu. przed rączką zamkową. Rączka zamkowa prosta. Łącznie zamek składał się z 5 części: trzonu, łącznika, trzonu iglicznego, sprężyny, opory sprężyny (dla porównania, zamek mauserowski składał się z 8 części o znacznie bardziej skomplikowanej technologii produkcji)


Części zamka.

       ŁOŻE I INNE -  zewnętrzne powierzchnie lufy, komory zamkowe i cały magazynek były oksydowane łoże drewniane z chwytem pistoletowym i nakładką. Na odwrotnej stronie nakładki wybijano numer zgodny z numerem fabrycznym komory zamkowej. Na kolbie i przednim bączku umieszczono strzemiączka do pasa. Dwójnóg z prętów stalowych, składany pod lufą ku jej wylotowi. Jego konstrukcja zapewniała dużą swobodę ruchu w płaszczyznach poziomej i pionowej, co umożliwia swobodne nakierowywanie broni na cel. Nóżki zakończone ostrogami.

KbUr z odciągniętym zamkiem.
KbUr z odciągniętym zamkiem.


Hamulec wylotowy. Ówcześnie rzadkość w konstrukcjach broni.

Podstawowe dane

Kaliber: 7,92 mm
Długość całkowita: 1760 mm
Długość lufy: 1200 mm
Masa bez amunicji: 9,1 kg
Prędkość początkowa: 1250 m/s
Podziałka celownika: 100 m
Zasilanie: magazynek z 4 nabojami
Szybkostrzelność praktyczna: 8 - 10 strzałów/ min

Źródła

- "Polskie konstrukcje broni strzeleckiej" Z. Gwódźdź
- "Broń Wojska Polskiego" T. Nowakowski
- "Piechota Wojska Polskiego 1918 - 1939" Z.Jagiełło
- "Polski karabin przeciwpancerny wz.35 Ur" K. Satora
- "Kawaleria Samodzielna Wojska Polskiego w bitwie nad Bzurą" Praca zbiorowa
- "Korpus Ochrony Pogranicza 1924 - 1939" J.Prochowicz
- "Czołgi płonęły nad Bzurą" W. Engel
 
Internet
www.odkrywca.pl
www.ebay.com
http://www.wojsko18-39.internetdsl.pl/


 

/PATHE/