Wodnosamolot Cant 506B

Samolot Cant 506B w dwóch przypuszczalnych
polskich malowaniach.
Samolot dolny jest uzbrojony i posiada
radiostację.
Powstanie
Został zaprojektowany w wydziale lotniczym stoczni Cantieri Riuniti dell'
Adriatico (CRDA) w Monfalcone koło Triestu przez inż. Filippo
Zapatta w 1935 r. jako cywilny samolot pasażerski (CANT Z-506 A).
Został oblatany 19 sierpnia i szybko wdrożony do produkcji (powstało ogółem 38
egzemplarzy). Rok później włoska marynarka wojenna złożyła zamówienie na wersję
wojskową. Produkowano ją w 3 odmianach:
- Z-506B Airone (pol.
Czapla) – samolot bombowy i torpedowy, wyprodukowano 324 egzemplarze
- Z-506Bs – samolot
rozpoznawczy, do osłony konwojów i ratowniczy, wyprodukowano 23 egzemplarze
- Z-506S – odmiana
specjalna dla ratownictwa morskiego, wyprodukowano 5 egzemplarzy.
Włoska marynarka wojenna szeroko korzystała z samolotów tego typu. Ich chrzest
bojowy nastąpił podczas hiszpańskiej wojny domowej. Produkowano je również na
eksport.

CANT Z-506B Airone w barwach włoskich.
W Polsce
Pierwszym
pomysłem był samolot R-VIII, jednak okazało się iż nie uniesie on torpedy.
Wobec tego w 1930 KMW zaprosiło polskie wytwórnie do przedłożenia
propozycji na dostawę wodnosamolotów różnych klas – w tym m.in. ciężkiego i
lekkiego wodnosamolotu torpedowego. Największe zainteresowanie budziły projekty
R-XX i R-XXII.
W 1931
roku ITBL wspólnie z KMW opracowało dokładne założenia dla ciężkiego samolotu
torpedowego. 20.06.1932 roku KMW podpisało umowę z Pl&L na opracowanie
R-XX.
Próby R-XX w 1933 wykazały konieczność odchudzenia płata, do tego doszły
problemy z dostawą motorów i nieco zmienione wymagania. Próby w 1934 były
zadowalające (poza wniesionymi poprawkami) i po próbach w 1935 KMW zamówiła w
Pl&L 6 maszyn w poprawionej wersji R-XXa. Pomimo upadku Pl&L w końcu
1935 plan nadal był aktualny i w nowopowstałym LWS maszyna dostała oznaczenie
LWS-1.
Plan upadł głównie wskutek działań inżyniera Ciołkosza, który „zesłany”
do LWS stanął na czele biura konstrukcyjnego tej wytwórni i zaczął forsować
ideę rezygnacji z dokończenia znajdujących się w budowie R-XXa/LWS-1 na rzecz
wyposażenia MDL w taką samą liczbę wodnosamolotów LWS-5 (wodnej wersji
bombowego LWS-4 Żubr.
Ostatecznie kwestia dostawy R-XXa/LWS-1
upadła w połowie 1936 (aczkolwiek KMW mogła bronić się dłużej
przed tymi zmianami – wskazuje na to fakt, że umowę 11/37 na prototyp
LWS-5 podpisano dopiero 12-04-1937). Katastrofa Żubra wpierw zamroziła prace, a
następnie wymusiła szereg przeróbek (głównie skrzydła). Wobec sytuacji, w
której wiosną 1938 prototyp LWS-5 był wykonany dopiero w 30%, KMW
rozwiązało umowę z LWS i zaczęło szukać samolotu za granicą.
Oferty przedstawiły dwie firmy : holenderska na wodnosamoloty torpedowe Fokker
TVIIIA LT-NA i włoska na wodnosamoloty bombowo-torpedowe CANT Z - 506 B.
W listopadzie 1937 r. delegacja Kierownictwa Marynarki Wojennej udała
się do zakładów CDRA i ostatecznie w grudniu 1937 r. decyzją Generalnego
Inspektoratu Sił Zbrojnych postanowiono zakupić maszyny włoskie. 30
lipca 1938r. podpisano w Warszawie umowę nr 370/38 pomiędzy kmdr. ppor.
inż. Ryszardem Launerem szefem Biura Zaopatrzenia Kierownictwa
Marynarki Wojennej, działającym w imieniu Rządu Rzeczypospolitej Polskiej , a Spółką
Akcyjną CRDA z siedzibą w Trieście, Palais du Lloyd, reprezentowaną przez
prezesa Angelo Fano (jej dyrektora), posiadającego pełnomocnictwa z dnia
10.02.1938 r., zalegalizowane w Konsulacie RP w Trieście 11.02.1938 r. nr
699/II/38. Przewidywała ona dostawę 6 samolotów w czasie od 26 czerwca do 26
lipca 1939 r., przy czym dostawy miały się odbywać w trzech terminach
(dwie maszyny 26.07.1939 r., następne dwie – 11.07.1939 r., zaś ostatnia partia
26.07.1939 r. ). Całkowita należność za sprzęt, amunicję i części
zamienne wynosiła funtów szterlingów (tj. 4 680 000 zł) i
miała być spłacana w następujący sposób: 40% należności w gotówce, natomiast
pozostałe 60% w drodze kompensaty w materiałach żelaznych i stalowych. Zakup
miano zrealizować ze środków przyznanych Kierownictwu Marynarki Wojennej na
realizację "Sześcioletniego Planu Rozbudowy Marynarki Wojennej"
(część planu wzmocnienia polskich sił zbrojnych, który miał być zrealizowany w
latach 1936-42).
Polska miała sama dostarczyć niektóre elementy (niekoniecznie polskiej
produkcji), przy czym miały być one instalowane już w kraju. Były to:
- automatyczny pilot „Sperry"
- aparaty fotograficzne „Eagle III" i „Eagle IV"
- rakietnice „Verry"
- derywomierze i radiogoniometry,
- wyrzutniki bombowe Świąteckiego
- spadochrony, kamizelki ratunkowe, łódki pneumatyczne,

Włosi nie
wykonali zaplanowanego harmonogramu, co wynikało m.in. z konieczności
naprawiania usterek w silnikach. Pewnym problemem był też fakt niedostarczenia
przez Świateckiego zamówionych wyrzutników do Włoch. Termin upłynął 16.05.1939
r. Szef Biura Zaopatrzenia KMW wystosował 23.08.1939 r. pismo do wytwórni, w
którym ostrzegł, iż albo dostarczą wyrzutniki, albo KMW zerwie umowę.
Ponaglenie odniosło o tyle pozytywny skutek, że firma w nocy 28/29.08.1939 r.
wysłała z Lublina komplet wyrzutników (wg innych zeznań wysłano tylko wyrzutnik
torped) dla pierwszej maszyny przesyłką ekspresową do Pucka, a wcześniej
wysłano tam dwóch techników (F. Janowski J. Rakowski) aby go zamontować. Wg
relacji oficera uzbrojenia MDLot por. E. Pappelbauma wyrzutnik nie dotarł do
Pucka.
W
Monfalcone latem 1939 r. znajdowała się polska Komisja Odbiorcza
– kpt. pil. Ludwik Feliks Baczyński i por. pil. Bronisław Stolarczyk. 5
lipca z lotniska Okęcie odleciała do Włoch załoga pierwszego samolotu w
składzie: kpt. mar. pil. Roman Borowiec, por. mar. obs. Kazimierz Wilkanowicz,
st. bosman pil. Stanisław Witas, bosmat radio-mech. Florian Grzesiak i bosman
radio Władysław Wzorek. Od połowy lipca lotnicy zaczęli loty na pierwszej
oddanej stronie polskiej maszynie.
Do Polski dotarł tylko jeden z zamówionych samolotów, który przyleciał w dniu 27
sierpnia 1939 roku z Włoch do Pucka, przez Jugosławię, Węgry i Słowację. O
10.45 wystartował z wód zatoki koło Monfalcone i wziął kurs na Polskę. Pomimo
incydentu radiowego nad Słowacją, kiedy to niemiecka radiostacja podała
lotnikom niewłaściwy kurs, bezpiecznie wleciał nad terytorium Polski. Około
15:30 wodował na Zatoce Puckiej, witany z entuzjazmem przez personel Dywizjonu.
Samolot w czasie przelotu nie miał uzbrojenia, zgodnie z przepisami
międzynarodowymi, a jedynie makiety. Wcześniej, 12 lipca do Pucka dotarła
pierwsza motorówka jednośrubowa „L 2”, 25 sierpnia druga, dwuśrubowa „L 3” –
obie przeznaczone do obsługi wodnosamolotów. Nie zakończono natomiast
przebudowy stoczni, nie dostarczono też specjalnych wózków transportowych.
W swojej klasie był to niewątpliwie znakomity typ samolotu. KMW zakładało,
że samoloty CANT miały służyć w wypadku wojny z ZSRR w działaniach
skoordynowanych z okrętami podwodnymi, prowadząc uderzenia dalekie na Flotę
Bałtycką. Oczywiście w przypadku wojny z Niemcami ich użyteczność znacznie
spadała, ale nie było możliwości zbudowania (przy tak ograniczonych środkach i
takim układzie geograficznym) floty i lotnictwa morskiego dobrego na oba
przypadki. Na ograniczonym akwenie Zatoki Gdańskiej nie było potrzeby
posiadania maszyny o tak dużym zasięgu. Przydałaby się za to mniejsza i
bardziej zwrotna. Do wad samolotu CANT należała również liczna załoga (aż 5
osób).

CANT Z-506B w lotnictwie włoskim.
Epizod wrześniowy
W dniu 1
września 1939 roku po zbombardowaniu bazy w Pucku, zadecydowano o jego
ewakuacji w głąb kraju – z braku amunicji był bez wartości bojowej. Wystartował
w dniu 2 września 1939 roku. Celem podróży miał być Modlin, lecz
zmuszony był wodować na Wiśle koło Kozienic. Następnie w dniu 4 września
został przebazowany na jezioro Siemień koło Parczewa. CANT doleciał w to
miejsce w określonym celu. Kpt. pil. R. Borowiec udał się do Lublina do
wytwórni po wyrzutniki torpedowe (2 kolejne znajdowały się w produkcji). W dniu
9 września 1939 roku, pod wieczór, niemiecki samolot nadleciał na
wysokości 100-200 m nad stawem Siemieńskim. Początkowo szukając celu, strzelał
po okolicy. Wreszcie wykrył i ostrzelał z KM wodnosamolot CANT. Pociski
podziurawiły pływaki w 6-ciu miejscach tak, że start był niemożliwy i samolot
osiadł na dnie (głębokość akwenu w tym miejscu to ok 1,5 metra), w pobliżu
wyspy. Po dwóch dniach, tj. 11 września o 06:30 niemiecki samolot bombowy
Heinkel He-111 pojawił się jeszcze raz, lecąc nisko nad ziemią i zrzucił 4
bomby kruszące 50 kg i 12 zapalających oraz ostrzelał z broni pokładowej
zaczynającego się palić polskiego CANT'a . Po krótkiej chwili wodnosamolot stał
w płomieniach, gdyż zbiorniki były pełne paliwa.
Paradoksem jest, że samolot przeżyły zamówione doń torpedy- na konferencji
odbytej 21 lipca 1939 r. brytyjska Admiralicja wyraziła zgodę na
natychmiastową dostawę w granicach uzyskanego kredytu wojennego 12 torped
lotniczych 450 mm w cenie 1000 funtów szterlingów za sztukę. 13 września
1939 r. polski niszczyciel ORP "Błyskawica" (który dwa tygodnie
wcześniej opuścił w ramach planu "Peking" wody bałtyckie i przybył do
Wielkiej Brytanii) przypłynął do bazy brytyjskiej w Liverpoolu by eskortować
brytyjski transportowiec Lassel, załadowany sprzętem wojennym przeznaczonym dla
Polski. Sprzęt ten wysłano do rumuńskiego portu Gałacz nad Dunajem, gdzie
już 5 września 1939 r. utworzono bazę wyładowczą dla odbioru sprzętu
wojennego przeznaczonego dla polskiego sojusznika. Ładunek zawierał m. in. 12
torped lotniczych kal. 450 mm. Po 17 września statek zawrócono z drogi.
W magazynach w Gdyni znajdowało się jeszcze kilka torped zamówionych z Wielkiej
Brytanii wcześniej - umową nr 640/35 z 23.03.1936 r. Za 15.000 funtów zakupiono
6 torped Whiteheada 457 mm (typ WL), głowice bojowe bez materiału wybuchowego,
6 głowic ćwiczebnych, 2 komplety wyrzutników i osprzęt (ponadto planowano zakup
kolejnych 10). Były one przeznaczone pierwotnie dla R-XXa/LWS-1, a następnie
dla LWS-5. Znajdowały się one w magazynach w Gdyni (choć nic nie wiadomo czy
wypełniono głowice bojowe ładunkiem).

Podstawowe dane
Masa
własna: 8120 kg
całkowita: 12120 kg
Wymiary
rozpiętość: 26,50 m
długość: 19,24 m
wysokość: 7,45 m
powierzchnia nośna: 87,00 m²
Napęd: 3 silniki gwiazdowe Alfa-Romeo 128
RC.20 o mocy 850 KM (625 kW) każdy
Śmigła: trójłopatowe metalowe o zmiennym w
locie skoku
Podwozie: pływakowe z pływakami wykonanymi z
duraluminium, wsparte zestrzałami o skrzydła i kadłub
Skrzydła: półskorupowe pokryte grubą sklejką
Kadłub: skorupowy o pokryciu z listewek
oklejonych płótnem
Usterzenie: drewniane pokryte częściowo
sklejką, częściowo płótnem
Osiągi:
prędkość:
maksymalna: 370 km/h
przelotowa: 325 km/h
wznoszenia: 4,8 m/s
pułap: 8000 m
zasięg:
normalny: 1500 – 2000 km
maksymalny: 2950 km
Załoga: 5 (2 pilotów, nawigator-bombardier,
2 strzelców pokładowych)
Uzbrojenie:
3 karabiny maszynowe Breda-SAFAT kal. 12,7 mm (1 stały pilota, 1 w grzbietowej wieży obrotowej typu Breda M-1, 1 na ruchomej podstawie strzelający do tyłu pod kadłub)
900 kg bomb lub 1 torpeda lotnicza o
wadze 850 kg

Źródła
"Wielkie
dni małej floty" J.Pertek
"Mała
kronika polskiego lotnictwa wojskowego" M.Borkowski, C.Krzemieński
"Polskie
Eskadry w Wojnie Obronnej 1939" J.Pawlak
"Wojna
na Bałtyku 1939" E.Kosiarz
"Polski
samolot i barwa" T.Królikiewicz
www.odkrywca.pl
www.wikipedia.pl
www.1939.pl
www.regiamarina.net
/GOZDAWA I PATHE/
PODZIĘKOWANIA DLA: LORD BIEDAK


