Fotokarabin Horocine T

Podzespoły fotokarabinu Horocine T. A - kolba, B - komora ładownika, C -
mechanizm karabinu maszynowego, D - część optyczna.
Początki szkolenia ogniowego
Strzelanie lotnicze należało do
jednych z ważniejszych umiejętności, jakie musiał opanować każdy pilot,
obserwator i strzelec samolotowy. Pierwszy etap nauki strzelania powietrznego
prowadzono na poligonach, strzelając do tarcz wykładanych na ziemi. Przy
strzelaniu z samolotów na skupienie stosowano tarcze wykonane z płótna
malowanego na kolor ziemi i wymiarach 12x30 m, z przedstawioną w środku sylwetkę
samolotu widzianego z przodu w naturalnej wielkości. Tarcza była podzielona na
kwadraty o boku 1 m oznaczone numerami. Następnie strzelano do tarcz
imitujących kolumny maszerującego wojska i inne cele ziemne.
Kolejnym etapem
szkolenia praktycznego były strzelania z samolotów do celu powietrznego
poruszającego się w powietrzu, w różnych kierunkach w stosunku do strzelca.
Zestrzeliwano spadochroniki wykonane z mocnego papieru, składających się z 12
klinów w kolorze białym, czerwonym i niebieskim. Do linek spadochroników jako
balast, przyczepiano na sznurku o długości 1 m woreczek o wymiarach 250x100 mm,
zawierający od 0,1 kg do 0,2 kg piasku. Dalszym etapem nauki strzelania
powietrznego było zestrzeliwanie baloników wypuszczonych z ziemi.
Najbardziej
zbliżonym zadaniem do warunków walki w powietrzu było strzelanie do rękawa H.
Wynalazcą tego urządzenia był podoficer lotnictwa francuskiego sierż.
Hoeberlin. Była to płócienna rura o średnicy 1000 mm z przodu i 800 mm z tyłu,
długości 5 metrów. Rękaw w przedniej części miał wszyty metalowy pierścień, do
którego zamocowana była stalowa linka holownicza. Długość linki przy
strzelaniach lotniczych miała 150 m długości, przy strzelaniach z broni
maszynowej plot i artylerii plot - od 400 do 600 metrów. Do jednego rękawa
strzelało 3 lub 4 lotników (każdy z nich miał lakierem innego koloru
pomalowane szczyty pocisków), po zrzucenia rękawa obsługa naziemna liczyła
ilości przestrzelin poszczególnych kolorów.
Powstanie
Fotokarabin Horocine T stanowił konstrukcję francuskiej firmy Andre Debrie, znanej właśnie z produkcji kamer i aparatów fotograficznych. Przeznaczony on był na potrzeby szkolenia obserwatorów w prowadzeniu ognia z k.m. Lewis. Co ciekawe karabin wizualnie podobny jest właśnie do k.m. Lewis i przy jego użyciu należy dokonać dokładnie tych samych czynności. Dlatego właśnie trudno go rozróżnić na zdjęciach od ckm-u Lewis.
Konstrukcja
Wyglądem przypominał k.m. Lewis. Wykonywał zdjęcia w formacie 18 x 24 mm. Bęben mógł pomieścić 38 metrów filmu, co umożliwiało łącznie 990 zdjęć celu i 990 zdjęć tarczy chronometru, bądź ewentualnie 1980 zdjęć pojedynczych. Mechanizm napędzany był sprężyną. Jedno jej nakręcenie umożliwiało przewinięcie 4 m taśmy, co w przybliżeniu odpowiadało 100 strzałom. Aparaty te wykonywały 16 obrazów na sekundę, co odpowiadało szybkostrzelności k.m. Lewis. Fotokarabin Horocine T używał obiektywu Roussel - Stylor, o długości ogniskowej 42 mm, przy sile światła 4,5.
Podstawowe dane
Format zdjęć: 18 x 24
mm
Pojemność bębna z błoną: 38 m
Szybkość wykonywania zdjęć: 16
zdj/sek
Waga: 3,5 kg
Źródła
"Wojskowe przyrządy optyczne w
II Rzeczpospolitej" Piotr Matejuk
"Uzbrojenie Lotnictwa
Polskiego 1918-1939" Adam Popiel
/PATHE/


