37 mm armata przeciwpancerna wz.36 i wz.37
(37 mm
Infanterikanon m/34) (37 mm wz.36 -
holowana)
(37 mm wz.36 -
czołgowa) (37 mm wz.36 -
forteczna)

Armatka
37mm wz.1936 - zdobyta przez Niemców w 1939 roku
Działko Bofors 37 mm było
popularnym działkiem przeciwpancernym używanym przez kilka armii europejskich w
dwudziestoleciu międzywojennym i podczas II wojny światowej.
Powstanie
Działko zostało zaprojektowane i zbudowane w Zakładach Bofors w Szwecji, jako
37 mm
infanterikanon m/34 (model 1934), będąc początkowo działkiem wsparcia piechoty, o dużej sile
przebicia pocisku. W 1938 roku w Szwecji wprowadzono 37 mm pansarvärnskanon
m/38 (model
1938) jako działko przeciwpancerne oraz 37 mm Kanon m/38
stridsvagn,
jako działko ppanc. dla pojazdów pancernych. Montowano je w lekkich czołgach
Landsverk Strv m/38, Strv m/39 i Strv/40 oraz w szwecjiej wersji czeskiego
czołgu lekkiego TNH - Strv m/41.
Zakłady Bofors sprzedawały licencje w sposób dosyć liczny. Prawa do produkcji zakupiła Dania, Finlandia, Holandia oraz Polska. Pomimo powszechnego przekonania, niemieckie działko 37 mm PaK 35/36 i amerykańskie M3, pomimo podobnej budowy nie były wzorowane na konstrukcji Bofors'a.
Prócz licencji Szwecja sprzedawała także swoje działka na eksport. 250 sztuk zakupiła Wielka Brytania, w której oznaczano je jako Ordnance QF 37mm Mk I. 80 sztuk dostarczono przed wybuchem wojny. Brytyjczycy zakupili działka także z Polski, o czym poniżej. Działka używano w siłach brytyjskich w Afryce Północnej, gdzie starano się nim pokryć braki etatowe 2-funtowych działek przeciwpancernych. Często mocowano je na pakach ciężarówek. Pewne ilości trafiły nawet do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Tobruku, m.in. te z polskiej produkcji. Sprawiedliwość historii...
Zakłady Bofors sprzedawały licencje w sposób dosyć liczny. Prawa do produkcji zakupiła Dania, Finlandia, Holandia oraz Polska. Pomimo powszechnego przekonania, niemieckie działko 37 mm PaK 35/36 i amerykańskie M3, pomimo podobnej budowy nie były wzorowane na konstrukcji Bofors'a.
Prócz licencji Szwecja sprzedawała także swoje działka na eksport. 250 sztuk zakupiła Wielka Brytania, w której oznaczano je jako Ordnance QF 37mm Mk I. 80 sztuk dostarczono przed wybuchem wojny. Brytyjczycy zakupili działka także z Polski, o czym poniżej. Działka używano w siłach brytyjskich w Afryce Północnej, gdzie starano się nim pokryć braki etatowe 2-funtowych działek przeciwpancernych. Często mocowano je na pakach ciężarówek. Pewne ilości trafiły nawet do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Tobruku, m.in. te z polskiej produkcji. Sprawiedliwość historii...

Dzialko 37 mm Bofors w Afryce Północnej w brytyjskiej służbie.
W Danii produkowano wersję lokalną, na podstawie licencji. Wersja ta miała silniejszy ładunek i była wytwarzana w rządowym arsenale Hærens Vaabenarsenal, jako 37 mm Fodfolkskanon m1937. Zdobyte po inwazji działka były używane przez Niemców jako 3,7 cm PaK 157(d). W 1945 roku wróciły do Dani wraz z żołnierzami duńskimi wyposażonymi w działka w wersji szwedzkiej.
Finlandia używała działka jako 37 PstK/36. Zakupiła 114 sztuk od Boforsa w latach 1938 - 1939. Niektóre z nich wróciły w 1940 roku do Szwecji. Kilkadziesiąt działek polskiej produkcji przekazali Finlandii Niemcy w 1940 roku. Lokalna produkcja w Tampella and VTT (Valtion Tykkitehdas - Narodowa Fabryka Artylerii) wyniosła 355 sztuk w latach 1939 - 41. W czasie Wojny Zimowej, armia dysponowała 98 działkami. Efektywnie zwalczały czołgi sowieckie T-26, T-28, T-35BT. Jednak w czasie "Wojny Kontynuacyjnej", okazały się bezskuteczne wobec T-34 i KV i zmieniono ich rolę na działka wsparcia piechoty. Działka pozostały w magazynach armijnych aż do...1986 roku!
Nie udało się ustalić nic o holenderskiej produkcji tego działka, jednak wiadomo, iż zakupili oni pewną ilość armatek od Polski. Używano ich jeszcze w Rumunii, Hiszpanii, Turcji i Jugosławii.
Polski rozwój broni pancernej
W okresie międzywojennym na świecie miał miejsce dynamiczny rozwój broni
pancernej, a co za tym idzie powstała szkoła broni zwalczającej nowy środek
walki. Okazało się jednak, że koncepcja broni typowo przeciwpancernej kulała w
Polsce, co zresztą okazało się nie było wyjątkiem w kontekście innych krajów.
Badania szły raczej w kierunku broni wsparcia piechoty.
Według niektórych autorów w znacznym stopniu była to wina Józefa Piłsudskiego. Mimo wielokrotnych deklaracji, że sprawy obronności uznaje za zagadnienie priorytetowe, nie potrafił postawić armii na poziomie choćby zadowalającym, mimo iż jako faktyczny przywódca Polski, a do tego Generalny Inspektor Sił Zbrojnych i minister spraw wojskowych, miał po temu wszelkie możliwości! Na przeszkodzie stanęły przede wszystkim jego cechy charakterologiczne - m.in. irracjonalne uprzedzenia, nie tylko wobec osób, ale i problemów. Często wskazuje się także jego amatorskie przygotowanie wojskowe. Rydz - Śmigły wspominał, że w momencie, w którym przejął obowiązki GISZ w całej armii "nie było ani jednego działka przeciwlotniczego, ani jednego pepanca, z wyjątkiem gratów..." z czasów wojny polsko - bolszewickiej. Opinia nie była całkowicie zgodna z prawdą, gdyż to za jego rządów zakupiono licencje na pojazdy pancerne, stworzono jedno z lepszych lotnictw myśliwskich świata i podwaliny pod motoryzację armii.
Pierwsze próby uzyskania broni przeciwpancernej podejmowano jednak już w latach dwudziestych. Złożono m.in. zamówienie na cztery działa w zakładach "Pocisk" ale nie zostało ono zrealizowane do 1927 roku. Polska w latach 1928 - 31 prowadziła "nieśmiałe" próby z armatami przeciwpancernymi Driggsa, Beardmore'a, Boforsa, Škody a także działka piechoty wz.25 (opisano oddzielnie). Testowany sprzęt nie spełniał podstawowego założenia, tj. zwalczania broni pancernej na odległość 1000 m z możliwością penetracji pancerza 25 mm. Do prac nad armatą przeciwpancerną przystąpiły również zakłady starachowickie, które w 1934 roku wyprodukowały dwa działa 55mm.
Oprócz typowych dział do walki z bronią pancerną, prowadzone były też prace nad wykorzystaniem dział 75 mm do zwalczania czołgów. Na początku lat trzydziestych przeprowadzono liczne strzelania z armaty 75mm do czołgów pojedynczym działem oraz artylerią dywizyjną. Doświadczenia były prowadzone na poligonie toruńskim. Z tych doświadczeń wysunięto wnioski, że broń pancerna może być skutecznie zwalczana ogniem na wprost, a który najskuteczniejszy jest z odległości poniżej 1000 m (z 1500 m na 6 pocisków 1 w celu, przy 1000 m - na 3 pociski w 1 celu); największą liczbę trafień uzyskano z odległości od 400 do 500 m prawie wszystkie celne. Jednak nie można było wymagać, aby pełną rolę środka przeciwpancernego wzięły na siebie armaty polowe, przeznaczone do innych zadań.
Dopiero założenia modernizacyjne armii, niezwykle szybki rozwój broni pancernej u sąsiadów, schyłek życia Piłsudskiego i na koniec bezbronność armii polskiej na oddziały pancerne spowodowały przyśpieszenie prac już nie nad rodzimym wzorem, ale poszukiwaniem odpowiedniej licencji do zakupu. Wynikiem poszukiwań była decyzja KSUS o zakupie w 1935 roku licencji na produkcję armaty Bofors 37 mm.
Według niektórych autorów w znacznym stopniu była to wina Józefa Piłsudskiego. Mimo wielokrotnych deklaracji, że sprawy obronności uznaje za zagadnienie priorytetowe, nie potrafił postawić armii na poziomie choćby zadowalającym, mimo iż jako faktyczny przywódca Polski, a do tego Generalny Inspektor Sił Zbrojnych i minister spraw wojskowych, miał po temu wszelkie możliwości! Na przeszkodzie stanęły przede wszystkim jego cechy charakterologiczne - m.in. irracjonalne uprzedzenia, nie tylko wobec osób, ale i problemów. Często wskazuje się także jego amatorskie przygotowanie wojskowe. Rydz - Śmigły wspominał, że w momencie, w którym przejął obowiązki GISZ w całej armii "nie było ani jednego działka przeciwlotniczego, ani jednego pepanca, z wyjątkiem gratów..." z czasów wojny polsko - bolszewickiej. Opinia nie była całkowicie zgodna z prawdą, gdyż to za jego rządów zakupiono licencje na pojazdy pancerne, stworzono jedno z lepszych lotnictw myśliwskich świata i podwaliny pod motoryzację armii.
Pierwsze próby uzyskania broni przeciwpancernej podejmowano jednak już w latach dwudziestych. Złożono m.in. zamówienie na cztery działa w zakładach "Pocisk" ale nie zostało ono zrealizowane do 1927 roku. Polska w latach 1928 - 31 prowadziła "nieśmiałe" próby z armatami przeciwpancernymi Driggsa, Beardmore'a, Boforsa, Škody a także działka piechoty wz.25 (opisano oddzielnie). Testowany sprzęt nie spełniał podstawowego założenia, tj. zwalczania broni pancernej na odległość 1000 m z możliwością penetracji pancerza 25 mm. Do prac nad armatą przeciwpancerną przystąpiły również zakłady starachowickie, które w 1934 roku wyprodukowały dwa działa 55mm.
Oprócz typowych dział do walki z bronią pancerną, prowadzone były też prace nad wykorzystaniem dział 75 mm do zwalczania czołgów. Na początku lat trzydziestych przeprowadzono liczne strzelania z armaty 75mm do czołgów pojedynczym działem oraz artylerią dywizyjną. Doświadczenia były prowadzone na poligonie toruńskim. Z tych doświadczeń wysunięto wnioski, że broń pancerna może być skutecznie zwalczana ogniem na wprost, a który najskuteczniejszy jest z odległości poniżej 1000 m (z 1500 m na 6 pocisków 1 w celu, przy 1000 m - na 3 pociski w 1 celu); największą liczbę trafień uzyskano z odległości od 400 do 500 m prawie wszystkie celne. Jednak nie można było wymagać, aby pełną rolę środka przeciwpancernego wzięły na siebie armaty polowe, przeznaczone do innych zadań.
Dopiero założenia modernizacyjne armii, niezwykle szybki rozwój broni pancernej u sąsiadów, schyłek życia Piłsudskiego i na koniec bezbronność armii polskiej na oddziały pancerne spowodowały przyśpieszenie prac już nie nad rodzimym wzorem, ale poszukiwaniem odpowiedniej licencji do zakupu. Wynikiem poszukiwań była decyzja KSUS o zakupie w 1935 roku licencji na produkcję armaty Bofors 37 mm.
Armaty wz.36 z przodkami w zaprzęgu.
Armata w Polsce
Umowa podpisana ze szwedzkimi zakładami w 1935 roku obejmowała zarówno licencję,
jak i zakup 300 gotowych armat. Prawdopodobnie cena jednego działka wyniosła
wtedy 34.500 zł (fakt niepewny). Produkcję rozpoczęto w zakładach Stowarzyszenia
Mechaników Polski z Ameryki w Pruszkowie i w nowej fabryce armat w Rzeszowie,
którą zwano często fabryką obrabiarek H.Cegielskiego. Produkcja, według
pierwotnie zakładanych planów miała sięgnąć ponad 3000 sztuk.
Działka przydzielano według pewnej koncepcji. Otóż na przełomie lat 1935/1936 podjęto studia nad planem rozbudowy sił zbrojnych, które spowodowały dokonanie rewizji w wysokości zaopatrzenia piechoty w broń przeciwpancerną. Dlatego Sztab Główny przewidywał, że aby zorganizować skuteczną obronę, potrzeba dla dywizji piechoty od 38 do 48 dział przeciwpancernych z rozliczeniem:
- 2 działa na batalion piechoty,
- 4 działa na pułk piechoty,
- 6 - 18 dział na szczeblu dywizji piechoty.
Działka przydzielano według pewnej koncepcji. Otóż na przełomie lat 1935/1936 podjęto studia nad planem rozbudowy sił zbrojnych, które spowodowały dokonanie rewizji w wysokości zaopatrzenia piechoty w broń przeciwpancerną. Dlatego Sztab Główny przewidywał, że aby zorganizować skuteczną obronę, potrzeba dla dywizji piechoty od 38 do 48 dział przeciwpancernych z rozliczeniem:
- 2 działa na batalion piechoty,
- 4 działa na pułk piechoty,
- 6 - 18 dział na szczeblu dywizji piechoty.
Piechota polska z armatą wz.36. Armata okopana, bez rozłożonych płyt pancernych.
Te zamierzenia miano realizować w trzech fazach: pierwsza przewidywała realizację uchwały KSUS z 16 października 1935 r.; druga wyposażenia w działa baonów piechoty; trzecia - dywizje miały otrzymać po 18 dział przeciwpancernych i miano utworzyć rezerwę strategiczną na 6 miesięcy wojny. W pierwszej fazie wojsko miało otrzymać 684 działa, w drugiej 782, a w trzeciej 1572, łącznie 3038 dział.
Do września 1939 roku dostarczono dla Wojska Polskiego 900 armat , które oznaczono jako armaty 37 mm wz.1936. Wojsko otrzymało więc 1200 armat holowanych wz.36 wraz z tymi, które zakupiono w Szwecji (według niektórych źródeł 1.250 sztuk w WP).
W grudniu 1937 roku już większość pułków piechoty miała po 4 takie działa, a pułki 29, 59 i 60 miały po kompanii 6 - działowej, a pozostała część pułków miała po 2 działa przeciwpancerne 37mm. Pod koniec lat trzydziestych wszystkie pułki czynne piechoty posiadały kompanie ppanc. w składzie 9 działonów.

Armatki piechoty.
Armaty wz.36 (zmodyfikowana wersja, nie wz.37) zamontowano jako
uzbrojenie 2 prototypowych lekkich dział samobieżnych TKS-D. Według pierwotnego
projektu armata mogła być montowana w odkrytym przedziale bojowym TKS-D, lub na
holowanej przez ten pojazd lawecie (drugi sposób zarzucono jednak w praktyce, na
rzecz holowanej przez pojazd przyczepki amunicyjnej). Armata ta miała stanowić
uzbrojenie również projektowanego działa samobieżnego
PZInż.160.
Należy wspomnieć, że armaty 37 mm na łożach kołowych (wz.1936) używano także w schronach bojowych, przystosowując odpowiednio stanowiska przy strzelnicach tradytorowych podstawy z kątowników na koła i ogony. Armaty ppanc. wz.36 stosowane na pozycjach polowych pomiędzy schronami miały specjalne garaże zbudowane w 10 schronach bojowych.
Łączną produkcję armaty 37mm w wersji holowanej wz.36 wynosił 1124 sztuki zarówno na eksport, jak i na potrzeby krajowe. Armaty montowane były w wieżach projektu Boforsa, ulepszonego w Polsce. Koszt krajowej produkcji armaty 37 mm w roku 1937 wynosił 22.900 zł. Jeden nabój p-panc 37 mm Bofors kosztował 32 zł.
Należy wspomnieć, że armaty 37 mm na łożach kołowych (wz.1936) używano także w schronach bojowych, przystosowując odpowiednio stanowiska przy strzelnicach tradytorowych podstawy z kątowników na koła i ogony. Armaty ppanc. wz.36 stosowane na pozycjach polowych pomiędzy schronami miały specjalne garaże zbudowane w 10 schronach bojowych.
Łączną produkcję armaty 37mm w wersji holowanej wz.36 wynosił 1124 sztuki zarówno na eksport, jak i na potrzeby krajowe. Armaty montowane były w wieżach projektu Boforsa, ulepszonego w Polsce. Koszt krajowej produkcji armaty 37 mm w roku 1937 wynosił 22.900 zł. Jeden nabój p-panc 37 mm Bofors kosztował 32 zł.

Znane zdjęcie polskiej kawalerii obsługującej działko 37 mm wz.1936. Armata nieokopana, więc płyty pancerne zostały regulaminowo rozłożone.
Armata czołgowa
Prowadzono też produkcję
armat tego wzoru w typie czołgowym, oznaczana jako armata 37 mm wz.37. Projekt
umieszczenia armaty wz 1936 wspólnie z ckm wz 1930 w wieży czołgu lekkiego 7TP
opracowała bezpłatnie firma Bofors w listopadzie
1936 roku.
Nowa wersja broni otrzymała oznaczenie "wz.1937" i miała lufę całkowicie wymienną z armatą wz. 1936. Pierwszą partię 50 armat czołgowych wz. 37 zamówiono w marcu 1937 roku, drugą partię 61 sztuk w kwietniu 1938. Wyprodukowano 111 sztuk, choć bardziej wiarygodną informacją jest, że 130 sztuk, które zamontowano w czołgach 7TP. Armaty wz 1937 w wersji czołgowej miały numery od 3001.
Zamontowano je na 108 jednowieżowych czołgach 7TP oraz na prototypach czołgów 9TP i 10TP. Kolejną serię armat do produkcji 150 czołgów 7TP zamówionych w samym 1939 roku, zamówiono także w 1939 roku. Nie wiadomo, czy i ile zbudowano armat z tej ostatniej serii.
Nowa wersja broni otrzymała oznaczenie "wz.1937" i miała lufę całkowicie wymienną z armatą wz. 1936. Pierwszą partię 50 armat czołgowych wz. 37 zamówiono w marcu 1937 roku, drugą partię 61 sztuk w kwietniu 1938. Wyprodukowano 111 sztuk, choć bardziej wiarygodną informacją jest, że 130 sztuk, które zamontowano w czołgach 7TP. Armaty wz 1937 w wersji czołgowej miały numery od 3001.
Zamontowano je na 108 jednowieżowych czołgach 7TP oraz na prototypach czołgów 9TP i 10TP. Kolejną serię armat do produkcji 150 czołgów 7TP zamówionych w samym 1939 roku, zamówiono także w 1939 roku. Nie wiadomo, czy i ile zbudowano armat z tej ostatniej serii.

Armata wz.37 znajdująca się w Wlk. Brytanii - na zdjęciu z rozbitego 7TP we Francji.
Oficjalnie, jedyny zachowany egzemplarz armaty wz.37 w wersji czołgowej znajduje się w Instytucie Polskim I Muzeum im gen. Sikorskiego w Londynie. Egzemplarz pochodzi z 1937 r. i ma nr 3085, lub 3095, uszkodzenie wyklucza dokładne ustalenie. Jak wynika z materiałów archiwalnych został on przejęty przez Centralę Odbiorczą Materiałów Uzbrojenia (COMU) w grudniu 1938 r (nr 3085),lub w styczniu 1939 (nr 3095). Egzemplarz armaty znajdujący się w Londynie został wymontowany z czołgu 7TP rozbitego przez francuski ruch oporu we Francji. Czołg w służbie niemieckiej był wykorzystany m.in. do patrolowania wybrzeża.
Armata forteczna
Samodzielne Biuro Konstrukcyjne wytwórni SMPzA w Pruszkowie przygotowało konstrukcję łoża fortecznego dla armaty ppanc., która miała być umieszczona w kopułach pancernych lub strzelnicach tradytorowych schronów bojowych. Stałe dwuczęściowe łoże i obrotowe jarzmo kuliste pozwalało na uzyskanie kąta podniesienia lufy w granicach -5 +15 stopni, oraz kąta poziomego 45-50 stopni. Przy instalowaniu w strzelnicy tradytorowej działo na takim łożu i w obrotowym jarzmie kulistym montowano w płytę pancerza pionowego (grubość 85 mm) mocowanego do stalowych szyn strzelnicy. Sektor ostrzału poziomego wynosił wówczas 32 stopnie. Armata forteczna otrzymała oznaczenie wz. 1937. Próby sprzętu w wersji fortecznej odbyły się 28 stycznia 1938 roku. Brak informacji jaką numerację miały egzemplarze w wersji fortecznej.Armaty wz.37 forteczne zainstalowano w strzelnicach ok. 6 schronów bojowych, kopuły z armatami miały być montowane w 2 schronach pod Jastarnią. W sierpniu 1939 roku było ich 15 sztuk.

Armata forteczna.
Eksport
Udało się ustalić, iż 24 armaty wyeksportowano do Hiszpanii, za
pośrednictwem spółki SEPEWE. Odpowiednie, lecz nie w pełni zrealizowane
kontrakty podpisano też z Wlk. Brytanią, na 250 armat w 1939 roku, oraz
na 252 z Rumunią w 1939 roku. Eksport polski opierał się na zleceniach
szwedzkiego Boforsa, który przekazywał nam do realizacji kontrakty, których nie
był w stanie sam zrealizować z powodu braku mocy produkcyjnych.

Armata wz.36 na stanowisku ogniowym piechoty.
W KOP
Wraz z przyjęciem armaty wz.36 do WP dowództwo KOP , już pod koniec
1936
roku złożyło
zapotrzebowanie na 83 armaty. Całkowite potrzeby KOP określono na 99 armat, z tego po 3 armaty na
każdy batalion piechoty (1.-29.), 6 armat dla odwodów pułków "Głębokie" i "Wilejka"
oraz 6 sztuk dla
CSP
w Osowcu.
Wyposażanie KOP w nowy sprzęt przewidywano na trzy fazy. W pierwszej
27
armat dla
5
batalionów,
odwodów dwóch pułków i CSP, w fazie drugiej - 39 armat dla batalionów z brygad
"Podole", "Wołyń", "Polesie" oraz batalionów "Kleck" i "Stołpce", a w trzeciej
fazie 33 armaty dla batalionu "Iwieniec" i batalionów z brygad "Wilno" i
"Grodno".
Pierwsze armaty przybyły w kwietniu 1936 roku do batalionu "Czortków" - 6 sztuk, a w maju po 2 armaty bataliony "Wołożyn", "Snów", "Żytyń", "Berezwecz", "Wilejka", po 3 armaty bataliony "Orany", "Niemenczyn" oraz CSP. Do końca marca 1938 roku brygada "Podole" miała otrzymać 4 armaty ppanc.
Wobec planowanej nadwyżki armat ppanc. dla wojska, postanowiono przydzielić dodatkowo 18 armat dla KOP. Po 2 dla batalionów "Orany", "Niemenczyn", "Czortków" i CSP w Osowcu, które miały już poprzednio otrzymały po 4 armaty oraz po 2 sztuki dla batalionów "Wołożyn", "Snów", "Żytyń", "Berezwecz" i "Wilejka" (batalion "Orany" miał mobilizować kompanię ppanc nr 134, CSP - kompanię ppanc nr 135, a batalion "Czortków" - nr 163, wszystkie dla rezerwowych pułków piechoty).
Realizacja powyższych przydziałów miała zakończyć się w ostatnich dniach marca 1939 roku. Organizowany od grudnia 1938 roku pułk KOP "Karpaty" miał być wyposażony, w maju 1939 roku, w 4 armaty ppanc. w batalionach "Skole" i "Delatyń".
Pierwsze armaty przybyły w kwietniu 1936 roku do batalionu "Czortków" - 6 sztuk, a w maju po 2 armaty bataliony "Wołożyn", "Snów", "Żytyń", "Berezwecz", "Wilejka", po 3 armaty bataliony "Orany", "Niemenczyn" oraz CSP. Do końca marca 1938 roku brygada "Podole" miała otrzymać 4 armaty ppanc.
Wobec planowanej nadwyżki armat ppanc. dla wojska, postanowiono przydzielić dodatkowo 18 armat dla KOP. Po 2 dla batalionów "Orany", "Niemenczyn", "Czortków" i CSP w Osowcu, które miały już poprzednio otrzymały po 4 armaty oraz po 2 sztuki dla batalionów "Wołożyn", "Snów", "Żytyń", "Berezwecz" i "Wilejka" (batalion "Orany" miał mobilizować kompanię ppanc nr 134, CSP - kompanię ppanc nr 135, a batalion "Czortków" - nr 163, wszystkie dla rezerwowych pułków piechoty).
Realizacja powyższych przydziałów miała zakończyć się w ostatnich dniach marca 1939 roku. Organizowany od grudnia 1938 roku pułk KOP "Karpaty" miał być wyposażony, w maju 1939 roku, w 4 armaty ppanc. w batalionach "Skole" i "Delatyń".

Zdjęcie z 9 pułku piechoty Legionów z jedną z 4 armat znajdujących się w pułku. Po prawej przodek z amunicją.
Zdjęcie dzięki uprzejmości Arkadiusza Jakubowskiego (www.arekjakubowski.prv.pl)
Epizod wrześniowy
We wrześniu 1939
roku armaty
37mm zadały znaczne straty niemieckim i radzieckim czołgom i samochodom
pancernym. Z odległości 400-500m przebijały pancerz do 25mm, a więc niszczyły
każdy pojazd wroga. Były śmiercionośną bronią dla obu przeciwników. Odnośnie
przebijalności pancerza, dane są rozbieżne. W każdym razie, armaty ppanc. wz. 36
i wz. 37 mogły skutecznie zwalczać każdy z pojazdów pancernych używanych w 1939
roku, na odległościach do 1 km.
Armaty wz.36 na bocznicy kolejowej, czekające na transport. Zdobyte przez Niemców w 1939 roku
Duże ilości armat wpadły w ręce obu napastników. Niemcy przekazali kilkadziesiąt sztuk w 1940 roku do Finlandii (patrz wyżej). Co do zdobyczy rosyjskich niewiele wiadomo.
Sposób transportu
Armatę osadzono na ogumionych kołach i do transportu doczepiano przodka
mieszczącego 16 skrzyń z nabojami, po 5 w każdej, tj. 80 sztuk. Jednostka ognia
na działon wynosiła 40 pocisków. W wersji przeznaczonej dla kawalerii stosowano
zaprzęg trzykonny.
Armata z przodkiem.
W niektórych przypadkach przydzielano do kawalerii pododdziały piechoty. Wtedy spotyka się zaprzęgi dwukonne w kawalerii. Obsługa armaty poruszała się piechotą, a jedynym jeźdźcem był woźnica. W kawalerii cała obsługa była na koniach. Do holowania armaty używano też ciężarówek Polski Fiat.
Zaprzęgi dwukonne piechoty
Prowadzono też próby
transportu armaty wz.36 na ciężarówkach, jednak ograniczenia terenowe i powolne
zdejmowanie armatki z pojazdu spowodowało zaniechanie. Lepszym byłby tu
transporter kołowo - gąsienicowy PZInż 222.
Armatka na pace ciężarówki.
Amunicja
Do zasilania działka używano różnego typu nabojów. Były to:- przeciwpancerny (wybuchowy) (APHE) - prędkość początkowa 800 m/s, masa - 0,7 kg, w tym 15 g materiału wybuchowego, masa naboju - 1,45 kg. Zapalnik denny bezwładnościowy.
- przeciwpancerny smugowy (AP-T)
- odłamkowo-burzący (HE-Frag) - masa materiału wybuchowego - 48g, zapalnik uderzeniowy w głowicy. Donośność maksymalna: 7100 m.
Konstrukcja wz.36
Armata wz.36 była armatą z lufa monoblokową, zakończoną hamulcem wylotowym
(pochłaniał 16% mocy odrzutu). Miała oporo-powrotnik hydrauliczno - sprężynowy,
półautomatyczny zamek klinowy, który zapewniał wysoką szybkostrzelność oraz
dwuogonowe rozstawne łoże dolne. Armatę osadzono na ogumionych kołach. Celownik
teleskopowy o polu widzenia 30o i powiększeniu 1:4. Frontu armaty
strzegła tarcza pancerna grubości 4 mm. Po obu stronach tarczy zamontowano płyty
pancerne, które na zawiaskach opuszczano do dołu w czasie gdy armata nie była
okopana.
Armata 37 mm wz.1936. Po prawej rysunek przodka.
Odmienność wz.37
Armaty wz.37 osadzono w jarzmie wieży
czołgu 7TP. Wyposażone były w celowniki teleskopowe wz.37C.A. i celowniki
peryskopowe wz.37C.A. produkowane przez PZO. Celownik teleskopowy służył do
strzelania ze stojącego czołgu, a peryskopowy do strzelania podczas jazdy.
Armata była naprowadzana za pomocą przekładni ręcznej i odpalana za pomocą
spustu nożnego. Jarzmo, w którym osadzono działo, zapewniało kąt podniesienia
lufy w granicach -10 do +20 ( inne źródła mówią o +25) - zapas amunicji 80
naboi.

Armata wz.37 w jarzmie czołgu 7TP
Podstawowe dane
Ciężar:na stanowisku bojowym: 380 kg,
ciężar przodka z amunicją: 520 kg,
w położeniu marszowym: 900 kg;
Wymiary: w położeniu marszowym (bez przodka):
długość: 3050 mm,
szerokość: 1220 mm,
wysokość: 1010 mm,
Długość lufy: 45 kalibrów,
Największa donośność: 7.100 m,
Prędkość początkowa: 800 m/s.
Kąty ostrzału:
w płaszczyźnie poziomej 50o, w płaszczyźnie pionowej +25o, -10o
Wysokość linii ognia: 620 mm
Masa naboju: 1,45 kg;
Masa pocisku: 0,7kg,
Tarcza pancerna grubości 4 mm,
Szybkostrzelność praktyczna: 10 strzałów na minutę
Obsługa: 5 ludzi.
Armata ze zdemontowaną prawą częścią tarczy pancernej.
Źródła
"Artyleria polska 1914 - 1939" R. Łoś"Armata przeciwpancerna wz.36" Konstankiewicz, W. Słupczyński
"Polski czołg lekki 7TP" L.Komuda
"Broń strzelecka i sprzęt artyleryjski formacji polskich i WP w latach 1914-1939" A.Kontankiewicz
"Kawaleria Samodzielna Wojska Polskiego w bitwie nad Bzurą" Praca zbiorowa
"Konstrukcja unikalnych polskich schronów bojowych w 1939 r w Jastarni na półwyspie helskim" J.Miniewicz
"Podręcznik dowódcy plutonu strzeleckiego" Wydawnictwo MSW 1938r.
"Korpus Ochrony Pogranicza 1924 - 1939" J.Prochowicz
Internet:
www.pibwl.republika.pl
www.odkrywca.pl
www.wikipedia.pl
/PATHE/
Dodatkowe materiały: PAVLO777
Korekta historyczna: MITOKO


